Trylle to trole. Nie takie jakie wyobraża sobie większość mängsów, czyli ludzi. Wyglądają jak my, mają niesforne włosy, siłę daje im ziemia, a większość z nich jest obdarzona mocą. Żyją w bogatych miasteczkach, a ich stolicą jest Förening. Wendy jest podrzutkiem, czyli dzieckiem, podrzuconym ludzkiej rodzinie, póki nie dorośnie. Jej tropicielem jest jak zawsze w tego typu książkach przystojny i tajemniczy Finn, który zabiera ją do stolicy, gdzie okazuje się, że Wendy jest nikim innym jak córką królowej. Nie chcę spojlerować końcówki pierwszej części, ani kolejnych, więc zakończę to tak: Przez całą trylogię losy bohaterki kręcą się wokół jej głupich pomysłów, problemów miłosnych z Finnem (którego tak bardzo nie polubiłam, że aż sama się zdziwiłam), kolejnego super przystojniaka i to z tej ciemnej strony mocy- Lokiego, szkolenia swojej mocy perswazji, czyli narzucania innym swojej woli oraz nałożonego na nią obowiązku bycia królewną.
W sumie seria mi się spodobała, mimo że w pewnym momencie chciałam ją rzucić i nigdy po nią nie sięgnąć, to ciekawiła mnie końcówka i wiadome jak zawsze było, że będzie happy end, jednak wiele spraw wyjaśniło się w ostatniej części trylogii.
Moja ocena: 6/10
Jak czytałeś/łaś choć jedną z książek, napisz swoją opinię w komentarzu ;)
Recenzje książek wg. Babi
czwartek, 28 stycznia 2016
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Policz do stu
Książka Lucy Dillon "Policz do stu". Jejku! Serdecznie polecam, moim zdaniem genialna. Jest to książka obyczajowa, opowiada o Ginie, młodej kobiecie, która jest w trakcie rozwodu. Tak, tak wiem, może to nic nadzwyczajnego, ale słuchajcie tego. Całe życie była zbieraczką ( tak trochę jak ja :P), czyli z każdej podróży, z każdego miejsca musiała mieć pamiątkę, i to nie pocztówkę, czy coś małego. Nie! To musiało być coś pięknego, co będzie jej przypominać o spędzonym czasie. Zazwyczaj było też tak, że to coś pięknego, już miała np. różnego rodzaju wazony... No cóż, ze mną nie jest jeszcze aż tak źle, ale do sedna. Przeprowadza się do mniejszego mieszkania, gdzie pudła z poprzedniego domu, zajmują całą przestrzeń i postanawia, że w swoim nowym, białym mieszkaniu ( bo miała białe ściany, które ją zafascynowały ) zostawi tylko 100 rzeczy. 100 rzeczy! Pomyślcie sobie, że musicie wyrzucić- lub bardziej szlachetnie- oddać, swoje pamiątki i ubrania. Z czystej ciekawości policzyłam ile ja mam rzeczy. ok. 1600! A główna bohaterka miała ich jeszcze więcej!

Wracając do książki. Bohaterka pracuje jako, organizator remontów, czyli załatwia wszystkich robotników. Ale nie są to remonty poszczególnych pokoi, ale domów i to nie byle jakich domów. Tylko wiekowych, zabytkowych willi na obrzeżach miasta. Dostaje zlecenie, na wyremontowanie posiadłości, o której sama marzyła od dzieciństwa. Przypadek? Ona tak uważała. Małżeństwo, które kupiło dom, po pewnym czasie przypomina jej własne, kilka miesięcy przed rozwodem. Przez czas akcji książki przewijają się jeszcze wspomnienia Giny, z czasów liceum, studiów, jej pierwszej miłości, wypadku i z czasów... kiedy miała raka. Gdy kobiecie wszystko zaczyna walić się na głowę, w najmniej spodziewanym momencie, zostaje opiekunką psa. Nie właścicielką. Nie chce tego, nie chce mieć na głowie psa, który ewidentnie boi się człowieka. Ma się nim tylko zaopiekować przez tydzień, póki nie znajdzie się dla niego miejsce w schronisku. Okey, czemu nie? Ale tydzień, zamienia się w 2 tygodnie, a z współlokatorem trzeba wychodzić na spacery. Zabiegana dotąd Gina, nie zauważyła, co świat dał jej w darze. W parku, coraz częściej dostrzega małe piękności, które tak bardzo chciała mieć, przywożąc je w formie pamiątek. Teraz odkrywa, że świat chce jej pokazać to wszystko, co dotychczas uważała za bezwartościowe.
Po więcej zapraszam do przeczytania książki. Czy Gina załata bolesną ranę z przeszłości? Czy kiedykolwiek będzie jeszcze w stanie pokochać? Czy wraz z czworonogiem oboje nauczą się ufać na nowo?
Ocena książki 7/10
Wracając do książki. Bohaterka pracuje jako, organizator remontów, czyli załatwia wszystkich robotników. Ale nie są to remonty poszczególnych pokoi, ale domów i to nie byle jakich domów. Tylko wiekowych, zabytkowych willi na obrzeżach miasta. Dostaje zlecenie, na wyremontowanie posiadłości, o której sama marzyła od dzieciństwa. Przypadek? Ona tak uważała. Małżeństwo, które kupiło dom, po pewnym czasie przypomina jej własne, kilka miesięcy przed rozwodem. Przez czas akcji książki przewijają się jeszcze wspomnienia Giny, z czasów liceum, studiów, jej pierwszej miłości, wypadku i z czasów... kiedy miała raka. Gdy kobiecie wszystko zaczyna walić się na głowę, w najmniej spodziewanym momencie, zostaje opiekunką psa. Nie właścicielką. Nie chce tego, nie chce mieć na głowie psa, który ewidentnie boi się człowieka. Ma się nim tylko zaopiekować przez tydzień, póki nie znajdzie się dla niego miejsce w schronisku. Okey, czemu nie? Ale tydzień, zamienia się w 2 tygodnie, a z współlokatorem trzeba wychodzić na spacery. Zabiegana dotąd Gina, nie zauważyła, co świat dał jej w darze. W parku, coraz częściej dostrzega małe piękności, które tak bardzo chciała mieć, przywożąc je w formie pamiątek. Teraz odkrywa, że świat chce jej pokazać to wszystko, co dotychczas uważała za bezwartościowe.
Po więcej zapraszam do przeczytania książki. Czy Gina załata bolesną ranę z przeszłości? Czy kiedykolwiek będzie jeszcze w stanie pokochać? Czy wraz z czworonogiem oboje nauczą się ufać na nowo?
Ocena książki 7/10
środa, 4 listopada 2015
No heeeej :)
Cześć, jestem Babi i stworzyłam ten blog aby recenzować na nim książki które przeczytałam lub recenzje, które Wy mi prześlecie. Chciałabym aby ten blog nie był mój, ale nasz. Żeby każdy odwiedzający mógł go ze mną tworzyć. Jeśli macie już jakieś recenzje książek to proszę przesłać mi na maila gabi.brodziak@gmail.com . No, a więc do zobaczenia w postach.
PS proszę jeśli blog Wam się nie podoba, zostawcie jeden komentarz, a nie spam komentarzy z hejtami :)
PS proszę jeśli blog Wam się nie podoba, zostawcie jeden komentarz, a nie spam komentarzy z hejtami :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
